Niektórzy kolekcjonują cyfry. Michał zdecydowanie częściej kolekcjonuje przygody.

Swoją wspinaczkową drogę rozpoczął w 2010 roku jako piętnastolatek i bardzo szybko okazało się, że będzie to coś więcej niż hobby. To właśnie wspinanie zaprowadziło go w wiele niezwykłych miejsc i pozwoliło poznać ludzi, którzy z czasem stali się jego przyjaciółmi oraz partnerami kolejnych górskich projektów.

Lubi wyzwania i szalone pomysły, nie przeszkadza mu zmęczenie ani wychodzenie poza strefę komfortu. To właśnie dlatego wspinanie w górach od zawsze pociągało go najbardziej. Częściej niż cyfr szuka tam ciekawych przygód, dobrego towarzystwa i powodów, by wracać po więcej.

Poza górami cieszy go właściwie każdy rodzaj wspinania. Regularnie odwiedza zarówno śliskie podkrakowskie skałki, jak i pomarańczowe, przewieszone ściany Hiszpanii. Działa na własnej asekuracji, zimą – przede wszystkim w Tatrach – wspina się w lodzie, skale i mikście, a od czasu do czasu zamienia to wszystko na wielkościanowe ściany Yosemite albo kruszyznę i lód w górach wysokich.

Na swoim koncie ma pierwsze wejście na dziewiczy Chumik Kangri (6754 m) w Karakorum nową drogą w stylu alpejskim. W Dolinie Yosemite ma za sobą przejścia takich klasyków jak Freerider, Golden Gate czy El Corazon na El Capitanie oraz South Face na Mount Watkins. W Patagonii przeszedł klasycznie kilka kultowych turni, w tym solowy trawers Guillamet oraz Memroz (Motocross Traverse) w masywie Fitz Roya.

Jest również autorem pierwszych polskich przejść wymagających alpejskich klasyków, takich jak Divine Providence na Wielkim Filarze Narożnym Mont Blanc, No Siesta na północnej ścianie Grandes Jorasses czy Gabbarou-Long na Czerwonym Filarze Brouillard. W Tatrach ma na swoim koncie ponad 150 dróg, wśród nich m.in. Filar Kazalnicy, Wariant R na Mnichu, Superparanoję na Kazalnicy czy Direttissimę Wschodniej Ściany Rysów. Ponad połowę z nich przeszedł zimą, regularnie dokładając do swojego dorobku pierwsze powtórzenia, nowe drogi, uklasycznienia i ambitne łańcuchówki.
Gdyby jednak zapytać go, co w tym wszystkim jest najważniejsze, najpewniej odpowiedziałby po prostu: ludzie i wspólne działanie.

Zastanawiacie się, co Michał będzie robił podczas tegorocznego Festiwalu? Jeszcze przez chwilę potrzymamy Was w niepewności…